Obserwuj psa, gdy jesteś w domu, i wychwytuj moment, w którym przejawia zachowania typowe dla czworonoga przed próbą załatwienia potrzeb. Jak oswoić psa ze schroniska – ogólne porady. Wiesz już, jak oswoić psa ze schroniska i przyzwyczaić go do podstawowych aspektów wspólnego życia.
Jak oswoić dzikiego psa ? J.w. Dziś około godz.19 ktoś wyrzucił worek,widziałam przez okno,rozmawiałam przez tel z chłopakiem,a jak rozmawiam to lubię chodzić po pokoju (z przyzwyczajenia).No i podeszłam do okna no i widzę,że ktoś wyrzucił worek pod mój dom,Przyglądałam się dłuższą chwilę temu workowi i zobaczyłam,że
Boston terrier jest psem żywym, bardzo inteligentnym, o gładkiej szacie; krótkogłowy, zwartej budowy, o krótkim ogonie; harmonijny. Maść pręgowana, focza (czarna z rudym odcieniem) lub czarna, z równo rozłożonymi białymi znaczeniami. Głowa proporcjonalna do wielkości psa, a jej wyraz wskazuje na wysoki stopień inteligencji.
Zimowy spacer w niemowlakiem (zwłaszcza jeżeli są to w ogóle jego pierwsze spacery w życiu) wymaga jednak szczególnego przygotowania. Maleństwo trzeba najpierw oswoić z chłodnym powietrzem, co ma mu zapewnić tzw. werandowanie. Krok 1: W artykule dowiesz się: Werandowanie niemowlaka urodzonego zimą.
Z jedzeniem, kuwetą, zabawą wędką i myszką,korkiem nie ma problemów. Ostatnio kotka, jak szykujemy się do snu, zaczęła wskakiwać na nasze łóżko i bawić się kołdrą jak „w śniegu”. Czasami nawet z nami uśnie, ale … jest jedno ale… Kotka nadal nie pozwala się dotknąć. Nie mogę nawet jej obejrzeć w poszukiwaniu kleszczy.
Jak oswoić królika? Oswajanie królika to proces, który należy zacząć od zapewnienia zwierzęciu bezpieczeństwa, nie tylko w docelowym miejscu zamieszkana, ale także podczas transportu. Droga do nowego domu, może wzmagać stres u królika, który rozpoczął się w chwili odseparowania od króliczej rodziny, jej zapachu i znajomych
Ile powinien trwać pierwszy spacer z noworodkiem? Pierwszy spacer z noworodkiem nie powinien trwać dłużej niż kwadrans. Tyle czasu w zupełności wystarczy, by dziecko otrzymało niezbędną dawkę świeżego powietrza oraz mogło oswoić się z odgłosami otoczenia czy temperaturą na zewnątrz. Czas spaceru stopniowo wydłużaj.
Pomoc behawiorysty. Adoptujący zwierzęta z naszego Schroniska mają możliwość skorzystania z bezpłatnej porady behawioralnej. Porady odbywają się w Schronisku po wcześniejszym uzgodnieniu dokładnej daty i godziny i są dostępne przez okres 3 miesięcy od daty adopcji. Wizytę można umówić w Biurze Adopcji tel. 22 846 02 36.
Pierwszy spacer z noworodkiem – ile czasu? Pierwsze wyjście z pociechą na zewnątrz nie powinno trwać zbyt długo. Maluch będzie miał dostatecznie wiele wrażeń i bodźców, z którymi musi się oswoić. Na początek 10-20 minut w zupełności wystarczy. Potem, gdy spacerki staną się codziennością, rodzic może z powodzeniem
Dobrze by było nawiązać kontakt z behawiorystą by przyjechał do schronu i ocenił czy psa się da naprawić i czy w schronisku będzie to możliwe a jeśli nie to zawsze można poszukać DT. No niestety będąc wolontariuszem w schronisku trzeba też mieć na uwadze, że nie każdemu psu uda się pomóc.
MU6V. -Reklama- Wkrótce urodzisz dziecko i obawiasz się, jak twój pies zareaguje na nowego członka rodziny? Grunt to dobre przygotowanie. Jeśli jeszcze w trakcie ciąży zadbasz o swojego pupila, łatwiej oswoi się z rewolucją, jaka go czeka w związku z narodzinami twojego się dziecka w domu to duża zmiana, nie tylko dla nas – rodziców, ale też i naszych pupili, które do tej pory same były traktowane jak nasze dzieci. Wiele posiadaczek psów obawia się wprowadzenia nowego członka rodziny do domu – boją się reakcji psa i tego, jak będzie radził sobie z nową sytuacją. Choć każdy pies jest inny i reaguje na dzieci w różny sposób, istnieją wytyczne, dzięki którym akceptacja nowego stanu rzeczy dla każdego psa będzie przygotować psa na powitanie noworodka w domu?Przygotuj domPrzygotowania związane z urządzaniem pokoiku lub kącika dla dziecka zacznij wiele tygodni przed planowanym terminem porodu. Ze złożeniem łóżeczka i innych sprzętów dla dziecka nie czekaj do ostatniej chwili. Pies powinien mieć szansę oswoić się z nowym porządkiem w domu czyli nowymi meblami i ustawieniem ich. To pierwszy krok, który da mu do zrozumienia, że szykują się zmiany, które musi zaakceptować. Ponadto, urządzając kompletnie miejsce dla dziecka w domu, przyzwyczajasz psa do obecności niespotykanych do tej pory w twoim domu rzeczy np. do domu znajomych z dzieckiem-Reklama- Zanim pies pozna twoje dziecko, dobrze by było oswoić go w ogóle z obecnością w pobliżu malucha. Pozwól mu obwąchiwać wózki z dziećmi na spacerze a jeśli wykazuje przyjazne nastawienie do dzieci, daj mu możliwość podejścia bliżej, pogłaskania. Ponieważ psy różnie reagują na płacz dziecka, warto oswoić swojego pupila z tym dźwiękiem nawet kilka tygodni przed porodem. Wystarczy nagrać odgłosy malucha, szczególnie płacz niemowlęcia (może masz wśród znajomych kogoś, kto ma małe dziecko) i co jakiś czas odtwarzać ten dźwięk w swoim domu, by przyzwyczaić do niego nowe reguły spaniaJeśli pies jest przyzwyczajony do spania z tobą w łóżku, dobrze jest to nieco zmodyfikować. Można na przykład nauczyć psa, by spał w nogach a nie na naszej poduszce. Można kupić mu kojec i przyzwyczaić go do nowego legowiska. Jeśli obawiamy się obecności psa blisko śpiącego dziecka, podejmijmy trud nauki spania psa poza pokoikiem dziecka. Ponieważ wiadomo, że nie będzie to proste, dobrze jest zająć się tym kilka tygodni przed narodzinami poznaj psa z zapachem dzieckaTa rada dotyczy już zachowania się wobec psa po porodzie. Jeszcze zanim wyjdziesz ze szpitala położniczego, poproś kogoś z rodziny, by zabrał z porodówki kilka rzeczy, które miały kontakt z dzieckiem i zaniósł je do powąchania twojemu psu. To mogą być pieluszki tetrowe, ubranka czy kocyk. Rozłożenie ich w domu, jeszcze przed wprowadzeniem dziecka, pozwoli psu oswoić się z nowym zapachem i zacząć go zaniedbuj psaJeśli dziecko zostanie zaakceptowane przez psa, nie oznacza to końca pracy nad ich relacją. By pies nie czuł się odtrącony przez ciebie i nie wykazywał agresji wobec dziecka, musisz sprawiedliwie dzielić swoją czułość i opiekę między dziecko i psa. Gdy trzymasz i tulisz malucha w ramionach, mów również do swojego psa a jak masz możliwość – pogłaszcz. Dawaj mu smakołyki, gdy karmisz dziecko, zabieraj go na wspólne spacery. Dzięki temu będzie wiedzieć, że dziecko to nie wróg a przyjaciel i nie trzeba rywalizować z nim o twoją jeszcze:Ciąża i zwierzę w domu – na co uważać?Autor: Aniafoto:
Re: JAK OSWOIC PSA Z DZIECKIEM??? Uważam, że nic gorszego nie może pieska spotkać. Nie róbcie tego, bo to niczego nie zmieni, a może tylko pogorszyć stosunki Waszego dziecka z psem. Jak wcześniej pisała Koralka, absolutnie nie wolno odsuwać psa od dziecka, nie można dać mu odczuć, że jest niepotrzebny, trzeba poświęcać mu zawsze troszkę czasu na zabawę czy pieszczoty, nie można wypędzać go z pokoju dziecka, gdy np. przewijamy czy kąpiemy dziecko itp, itd. Jeśli pies zauważy, że jest już w domu niepotrzebny, bo całą uwagę rodziny skupia na sobie dziecko, może stać się agresywny w stosunku do nowego domownika. Poza tym, gdy pies będzie izolowany istnieje prawdopodobieństwo, że dziecko będzie się bało psa, a wtedy już pojawia się poważny problem. Moi znajomi popełnili ten właśnie błąd i teraz pies musi być zamykany w ogrodzie, bo ich córeczka panikuje na widok “dziwnego stwora” (mimo, że piesek jest łagodny jak baranek). Co do oswojenia psa z dzieckiem to zgadzam się z tym, co pisały wyżej dziewczyny (rozmawiałam o tym z koleżanką treserką i tak mi właśnie poradziła), czyli będąc jeszcze w szpitalu trzeba dać psu do powąchania pieluszkę dziecka, żeby pies oswoił się z zapachem. Po przyjeździe do domu ze szpitala należy pokazać psu dziecko i jeśli tego będzie chciał pozwolić mu polizać dziecko. Najlepiej osłonić twarz dziecka pieluszką, żeby pies jej nie polizał. Muszę Wam powiedzieć, że ja też troszkę się martwię, bo nasz pies mimo swoich 2 lat jest jeszcze “dzieckiem” – ma pstro w głowie, jest pełna energii, ciągle skacze, fika, jest dosłownie szalona, a swoją masę ma, bo to berneńczyk… Dzieci uwielbia do tego stopnia, że musi każde wylizać od stóp do głów. Jak zobaczy wózek trzeba ją mocno trzymać, żeby do niego nie podleciała i nie próbowała się “przywitać” z pasażerem… Dzieci, które już chodzą przewraca jednym machnięciem ogona, i oczywiście liże dziecko po twarzy i rączkach… Mam nadzieję, że do czasu gdy Ingusia będzie chodzić, nasza psunia trochę spoważnieje.
Nowy domownik w domu, zwłaszcza jeśli jest malutkim dzieckiem, to duża zmiana w otoczeniu kotów. Czy warto przygotować na nią koty? Jeśli tak, to w jaki sposób? Podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami, a także rozmową z kocią behawiorystką. Nasza Najmłodsza jest już z nami. Przyszła na świat 11 marca, z nieco owłosioną główką. Ani ruda, ani Sfinks ;) Podzieliliśmy się z Wami tą wiadomością na Facebooku i Instagramie, tam też pięknie ją przyjęliście, szczodrze nam gratulując. Śmiało możecie winszować nam także tutaj – szczęśliwym rodzicom i takiemu „rodzeństwu” ;) Od tamtej pory wszyscy pytacie, jak na nowego domownika zareagowały Rude. Zanim podzielę się szerzej wrażeniami, przeczytajcie jak przygotować koty na przyjście dziecka i jego obecność w domu. Wraz z wiedzą o ciąży, pojawiły się u mnie jednocześnie ekscytacja na to, że moje dziecko będzie wychowywało się z kotami (i to jakimi!), ale także pewne obawy, czy koty odnajdą się w tej zupełnie nowej dla nich sytuacji. Przyzwyczajone tylko do towarzystwa ludzi dorosłych i – nie bójmy się użyć tych słów – świętego spokoju. Czas oczekiwania na dziecko był dla mnie na zmianę czasem pracy oraz niezbyt dobrego samopoczucia fizycznego. Przyznam szczerze, że zabrakło już miejsca na „książkowe” przygotowanie kotów do spotkania z noworodkiem. Jednak w związku z tym, że otaczam się kociarzami, samoistnie docierało do mnie dużo istotnych porad. Mam też internet oraz… intuicję. Dość łatwo jest przewidzieć, co może być pomocne w takiej sytuacji. Postanowiłam sobie zaufać, ale korzystając jeszcze z chwili przed porodem (jak krótkiej, tworząc ten wpis jeszcze w ciąży, nie wiedziałam), pogłębić swoją wiedzę. Dodatkowo, przy okazji wpisu na blogu, w którym podzieliłam się z Wami wiadomością o zbliżającym się „dokoceniu” i Sfinksie zamieszkującym wówczas mój brzuch, Olka podzieliła się w komentarzu swoimi kocio-macierzyńskimi doświadczeniami. To było tak celne, tak trafiające w moje podejście… że aż z tego wszystkiego zapomniałam jej podziękować ;) Niniejszym to czynię, wspaniała mamo! Zebrałam do kupy swoją wiedzę, doświadczenia innych (w tym właśnie Olki) oraz spływające zewsząd porady i postanowiłam zapytać jeszcze o wszystko ekspertkę – Karolinę Telwikas, kocią behawiorystkę. Tak, aby każdy z Was, kto spodziewa się nowego członka rodziny, mógł świadomie skorzystać z tej wiedzy. Jak przygotować koty na przyjście dziecka? Rozmowa z Karoliną Telwikas, kocią behawiorystką Ja: Karolina, czy rzeczywiście warto podjąć szczególne środki, aby przygotować kota na przyjście dziecka? Czy te zabiegi mogą faktycznie pomóc w adaptacji do nowej sytuacji? Karolina Telwikas: Oczywiście, że warto. Kot uwielbia stabilizację, a ciąża opiekunki, a potem pojawienie się dziecka, to wiele różnorodnych zmian również w kocim życiu. Jeśli podejmiemy wysiłek i przygotujemy kota na to co ma nadejść, łatwiej zaakceptuje „domową rewolucję”. Od czego powinniśmy zacząć? Przyjmijmy, że to początek, jestem w ciąży wraz z całym wachlarzem zmian we mnie (hormony, samopoczucie) i w otoczeniu… czy według Twojej wiedzy koty czują, że coś się szykuje? Koty mają znacznie bardziej wyczulone zmysły niż ludzie, więc wyczuwają to, że zachodzą zmiany w organizmie opiekunki. Można zaobserwować zmianę kociego zachowania w stosunku do ciężarnej – np. jeden kot będzie starał się przebywać jak najbliżej, stanie się bardziej przymilny, a inny raczej zacznie unikać kontaktu. I to właściwie jest początek. To za nas robi nasz organizm – inny zapach, zmiany nastrojów i zachowania. Ale kot to zaakceptuje, bo nie jest to związane z odczuwaniem przez kota stresu czy zagrożenia. Mój brzuch zaokrągla się, a koty zawsze lubiły na nim spać. Pozwalać na to czy nie? U nas, gdy brzuch stał się widoczny, było tak: Rysiek nie próbował kłaść się na nim (a wcześniej mu się to zdarzało), natomiast Marchewka jak najbardziej, pchała się chyba nawet częściej. Dopóki nie wydawało mi się to niewygodne dla mnie lub Sfinksa, pozwalałam jej na to albo ją delikatnie przesuwałam. Szukałabym kompromisu pomiędzy tym żeby mi było wygodnie, ale żeby też nie separować kotów od siebie. One pomimo zmian, muszą czuć się bezpiecznie. Jeśli nagle diametralnie zmienią się nasze wspólne kocio-ludzkie zwyczaje, to koty zaczną odczuwać stres. A to nie jest to, do czego dążymy. Proponowałabym pozwalać kotom przytulać się do brzucha, ugniatać, ale odnaleźć takie ułożenie ciała, żeby nie powodowało to naszego dyskomfortu. Kiedy dowiedziałaś się ode mnie o ciąży, wspomniałaś o stopniowym – zarówno pod kątem częstotliwości i intensywności – włączaniu kotom płaczących niemowląt na YouTube. Stosowałam się do tego, choć przyznaję, że nie było to regularne. Takie foniczne efekty faktycznie pomagają kotom oswoić się z tym, co je czeka? Tak. Jeśli odtwarzamy autentyczny, nagrany płacz dziecka (na początku cicho, później stopniowo głośniej), wprowadzamy w przestrzeń domu nowy dźwięk, który pojawi się „na żywo” za jakiś czas. Przypuszczam, że Marchewka będzie reagowała na te dźwięki mocniej niż Rysiek. Kiedy odtwarzamy głos płaczącego dziecka i ani nie biegamy niespokojnie po domu, ani nie jesteśmy zdenerwowani – takie zachowanie z pewnością zaniepokoiłoby kota, który doskonale odczuwa nasze emocje. Jeśli z nowym dźwiękiem nie pojawiają się żadne negatywne dla kota doznania, to przyzwyczai się do niego znacznie łatwiej. Kolejny punkt programu to nowe zasoby w domu. Wózek, łóżeczko, fotelik i tak dalej. Dla mnie oczywiste było, że najpierw przetestują je koty, bo staraliśmy się we wszystko zaopatrzyć przed narodzinami. A nowy, tak atrakcyjny zasób w domu, to kocia ciekawość i chęć użytkowanie przez koty. To podobno dobra droga – pozwalać kotom zostawiać swój zapach, nie zakazywać wejścia do dziecięcych „legowisk”. Zgadzasz się? Dopytuję, bo znalazłam w internecie też sprzeczne informacje, aby w jakiś sposób odstraszyć koty od tych miejsc (np. poprzez specjalne spray’e czy dwustronną taśmę klejącą) oraz sprezentować kotu własne, nowe legowisko. To mnie nie przekonuje. Może rozwiązaniem jest coś po środku – pozwolić na obwąchanie, ale już nie na spanie? Nie zabraniałabym kotu eksploracji nowych elementów wyposażenia. Tak jak wspomniałaś, pozostawią na sprzętach swój zapach, czyli „oswoją” je i to jest jak najbardziej wskazane. Nie zabierajmy kotom przestrzeni, która dotąd była dla nich dostępna. Nie bardzo wiem, czego chcą uniknąć osoby odstraszające koty od dziecięcych sprzętów. Sierści? Nic z tego, sierść i tak będzie wszędzie. Tego, by kot nie leżał np. w łóżeczku? I tak będzie próbował tam wchodzić, kiedy pojawi się dziecko. Dziecko jest ciepłe i na początku nie za bardzo się rusza, więc jest dla kota idealnym „termoforkiem” i kot będzie próbował to wykorzystać. A jeśli dziecko będzie płakało, to kot z pewnością sam będzie unikał hałasu i „oddali się na z góry upatrzoną pozycję”. To samo stanie się w sytuacji, kiedy kot zaśnie w łóżeczku i dostanie „kopa” od śpiącego obok niemowlaka – pójdzie sobie. Oczywiście zaznaczam, że interakcje kot i dziecko muszą zawsze odbywać się pod okiem dorosłych ludzi, bo i kot i dziecko mogą zrobić sobie krzywdę zupełnie nieświadomie. Sporo zależy od tego, na ile znamy naszego kota i jego reakcje w różnych sytuacjach. Zabawa z kotami – ograniczać czy nie? Przyznaję szczerze, że w ciąży nie miałam wiele czasu, a przede wszystkim sił, na zabawę (nie zabrakło go na pewno na wspólne leniuchowanie i pieszczoty). Jednak nasze koty, o czym wiadomo nie od dziś, są mocno pasywne, dlatego uznałam, że nie odczują różnicy. Jeśli jednak ktoś na co dzień, regularnie bawi się z kotami, to czy powinien stopniowo limitować ten czas, bo po porodzie może go zabraknąć? To jest trudna sprawa. Koty, jak dzieci, kiedy się nudzą, wymyślają różne psoty, żeby zwrócić na siebie uwagę, więc należałoby poświęcać im tyle czasu, co dotychczas, ale młoda mama zwykle nie ma na to siły. I tu wracamy do tego, co już powiedziałam wcześniej – jeśli będziemy zmiany (ograniczenia) wprowadzać stopniowo, to kot najprawdopodobniej je zaakceptuje. Choć przyznam, że idealną sytuacją byłoby przekazanie komuś obowiązków i przyjemności zabawy z kotem lub urozmaicenie kociego środowiska. Czy warto zrobić jeszcze coś przed narodzinami? Mam tu na myśli także szczepienia, odrobaczanie kotów i ewentualnie ich kąpiel. O kota powinniśmy dbać zawsze, więc dla mnie naturalne jest, że kot ma wykonywane odrobaczenia (lub badany kał pod kątem obecności pasożytów) i szczepienia zgodnie z aktualnym kalendarzem szczepień. Co do kąpieli to zależy od tego czy kot ją lubi – jeśli nie lubi, nie potęgujmy jego stresu. Jest już po porodzie, mama z dzieckiem jeszcze w szpitalu. Tu zapytam o przemycanie zapachu dziecka do domu. Słyszałam o tym wielokrotnie i zamierzałam tak właśnie zrobić czyli O. miał przynieść ze szpitala do domu ubranka (a może nawet pieluchę?) przesiąknięte zapachem dziecka, tak aby koty mogły się z nim oswoić zanim wszyscy się poznają. To rzeczywiście dobry kierunek? A jeśli tak, to czy te przedmioty kłaść tylko w typowych dla dziecka miejscach (łóżeczko, wózek itd.) czy rozłożyć wszędzie w domu? U nas to się nie zdarzyło, bo choć O. zabrał ze szpitala te przedmioty, to z przejęcia zapomniał cokolwiek z nimi zrobić. Pamiętajmy, że trochę tego zapachu już jest w domu, dziecięce ubranka i kocyki zostały uprane w specjalnym proszku, więc ten zapach już się wplótł w zapach całego domu. Niemowlę pachnie też swoją mamą, więc koty niejako „z marszu” uznają je za domownika, ale… będzie jeszcze zapach szpitala kojarzący się kotom nie najlepiej. W związku z tym jak najbardziej należy przynosić do domu ubranka, kocyki czy pieluszki. Zostawiać je w miejscach neutralnych dla kota, unikać okolic misek, legowisk, kuwet oraz wejść do pomieszczeń czyli punktów o strategicznym znaczeniu dla kota. Olka w swoim komentarzu wspomniała o stosowaniu Feliwaya (syntetyczne feromony kocie) do kontaktu. Ja używam go tak czy inaczej, dla poprawy relacji Rudych. Jeśli jednak ktoś nie używa go na co dzień, czy to jest ten moment, kiedy powinien? Feromony działają wtedy, kiedy rzeczywiście problem kota to brak poczucia bezpieczeństwa. Można je jak najbardziej zastosować w postaci dyfuzora do kontaktu. Choć u mnie w terapiach lepiej sprawdzają się obroże feromonowe (o ile kot zechce je nosić), zawierają dwie frakcje feromonów czyli mają szerszy zakres działania i dodatkowo kot zawsze ma obrożę „przy sobie”. Poza tym można również stosować np. suplementy diety zawierające tryptofan, który działa na koty relaksująco. Wychodzimy ze szpitala i jedziemy do domu. Co teraz? Od razu postawić fotelik z dzieckiem przed kotami i pozwolić na naturalny (aczkolwiek kontrolowany) rozwój sytuacji? Czy na początku izolować, jak przy dokacaniu? Olka nie czekała, najpierw ich sobie przedstawiła, mi to samo podpowiada intuicja. Postawiłabym fotelik z dzieckiem nie przed kotami, tylko w jakiejś neutralnej domowej przestrzeni i poczekała aż koty same podejdą do dziecka. W kontaktach z kotem najlepiej poczekać, by to on przejął inicjatywę. To on powinien zdecydować kiedy „nowy obiekt” nie jest dla niego zagrożeniem i można go poznać bliżej. Jeśli to możliwe, usiądźmy spokojnie i obserwujmy rozwój sytuacji. Nowy domownik wszedł płynnie do domu. I tu pojawia się kolejne pytanie: co ze wspólnym czasem? Jak w sposób nieodczuwalny dla kotów podzielić swoją uwagę na koty i (absorbujące) dziecko? Czy to w ogóle możliwe? Czy jesteśmy w stanie postępować tak, by koty nie poczuły się odrzucone? Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa. Dajmy kotom alternatywę. Można spróbować zaproponować kotom nowe wyzwania w postaci nowych zabawek, tuneli, domków czy karmidełek. Według mojego doświadczenia, ulubiony przysmak i karmidełko czyni cuda. Ostatnio u nas w domu wszystkie cztery koty (najstarsza 12 lat, najmłodszy 2,5 roku) są zachwycone wirującymi motylkami, nowa zabawka poprawiła relacje w grupie. Oczywiście należy znaleźć czas na pielęgnowanie relacji z kotem, czyli wspólne wieczorne głaskanie, mizianie, polegiwanie czy po prostu drzemkę. Wszyscy mieszkamy już pod jednym dachem, w symbiozie i harmonii (oby!). Czy jest coś, na co szczególnie powinniśmy uważać? Zgadzam się z tym, co mi kiedyś powiedziałaś – kot nie zrobi dziecku krzywdy celowo, ale może niechcący, np. swoją masą (już widzę rozpychającego się w malutkiej kołysce z dzieckiem Rysia) ;) Na co warto zwrócić uwagę, poza obserwacjami, obcinaniem kotom pazurów (z tego samego powodu, aby nie zadrapały niechcący dziecka)? Może warto pomyśleć żeby w „legowisku” dziecka, znalazło się także miejsce na kota ;) A tak na poważnie, kontakty dziecka i kota powinny się odbywać pod okiem dorosłych. Kot, kiedy zaakceptuje dziecko, będzie chciał być blisko niego – taki mały człowiek jest ciepły, nie za bardzo się rusza, sporo śpi (w wersji idealnej ;)). Zwykle w dziecięcym pokoju jest cicho i spokojnie. Dla kota to rewelacyjne miejsce. Niestety kot może się np. próbować położyć na dziecku (przecież są koty, które włażą jeden na drugiego, żeby się zdrzemnąć), warto wtedy być w pobliżu i delikatnie acz stanowczo przesunąć kota obok dziecka. Poza tym kwestia zabawek. W tej chwili wiele dziecięcych zabawek jest bardzo atrakcyjnych dla kota – maty edukacyjne, karuzele, wszystko to, co szeleści i ma różnorodne „dyndadełka”. Kot w czasie zabawy może zapomnieć, że obok jest dziecko – na to też warto zwrócić uwagę i zareagować albo zabierając dziecko, albo dając kotu alternatywę w postaci absorbującej zabawki w innym miejscu. Najważniejsze to starać się zachować zdrowy rozsądek. Wiemy już na co uważać. Poza tym pozwalać na wszystko, asystę kotów kiedy i jak chcą? Podczas kąpieli, zmiany pieluchy i innych czynności przy noworodku? W moim odczuciu tak :) A dlaczego nie. Nie wierzę, że wasze koty nie siedzą z wami w łazience. Nie siedzą? No dobra, moje siedzą :) To jest nasze domowe życie, a koty są pełnoprawnymi domownikami, a do tego są okropnie ciekawskie. Pozwólmy im na to. Oczywiście, że siedzą z nami w łazience, obowiązkowo :) Wracając do pytań – wielokrotnie słyszałam, że koty często stają się takimi nianiami z przypadku. Pilnują bezpieczeństwa dzieci, alarmują rodziców, gdy coś się dzieje, np. dziecko gorzej się czuje. Miaucząc wzywają rodzica do opieki, gdy dziecko płacze. Czy rzeczywiście w sposób świadomy narzucają sobie taką rolę? Trudno powiedzieć. Koty stosunkowo krótko (na przestrzeni dziejów) mieszkają z nami 24 godziny na dobę. Ich zachowanie ewoluuje. Uważam, że koty mieszkające stale z nami (i z innymi żywymi istotami) są bardziej socjalne, ale też wyposażone we wszystkie swoje instynkty. I można zaobserwować coraz więcej zachowań, które odbiegają od tego, co wiemy o kotach. To jest pasjonujące, że możemy uczestniczyć w takich zmianach i podpatrywać takie zachowania. Na koniec jeszcze czarny scenariusz – co jeśli adaptacja nie przebiegnie w oczekiwany sposób? Kot będzie przejawiał objawy wycofania i depresji? Jak możemy mu pomóc? Czy wina zawsze będzie po naszej stronie, bo czegoś nie dopilnowaliśmy? Czy nawet mimo największych starań, coś może pójść nie tak i kot nie odnajdzie się w nowej sytuacji? Ile czasu powinna zająć taka poprawna adaptacja? Czas socjalizacji będzie zależał od naszego postępowania i charakteru oraz nawyków kota. Może się zdarzyć i taki czarny scenariusz. Tym bardziej, że dziecko w przeciągu kilku, kilkunastu miesięcy zacznie raczkować i chodzić. To kot także może odebrać jak pojawienie się „intruza” na jego terytorium. W takiej sytuacji należy poprosić o pomoc, najlepiej specjalistę w kocim temacie. Nie ma się co obawiać, nie zje nas, a może pomóc. Spojrzenie na problem świeżym okiem i przedyskutowanie go z kimś, kto zna kocie zachowania, często daje bardzo dobre efekty i przynosi rozwiązanie problemów. Karolina, myślę, że wyczerpałyśmy już temat i bardzo Ci dziękuję za podzielenie się z nami tak drogocenną wiedzą. Czy chciałabyś dodać coś jeszcze? Drogie młode mamy, przede wszystkim, zachowajcie zdrowy rozsądek. Koty od długiego już czasu towarzyszą niemowlakom i ludzkość nie wymarła. Dziecko przebywając ze zwierzęciem stymuluje swój system odpornościowy i kształtuje empatię wykraczającą poza swój gatunek. My, opiekunowie, mamy dość szeroki dostęp do wiedzy o kocim zachowaniu, więc możemy prosić o pomoc, zdobywać wiedzę i łączyć ją z własnym doświadczeniem dla dobra wszystkich domowników. A w przypadku różnych rozhisteryzowanych „cioć dobra rada” proponuję zachować się jak prawdziwa kocia mama – osyczeć i ofukać. Dziękuję raz jeszcze za tę inspirującą rozmowę i wieńczący ją komentarz :) A tymczasem życzę nam i innym – przyszłym i obecnym rodzicom – fantastycznego wspólnego życia, gdzie koty i dzieci w sposób harmonijny wychowują się razem. Na koniec podsumuję dla Was wnioski z rozmowy z Karoliną i moich przemyśleń. Jak przygotować koty na przyjście dziecka – przed narodzinami dziecka: Powoli ograniczajmy czas poświęcony na zabawę z kotami, aby nie odczuły nagle radykalnej zmiany, ewentualnie zorganizujmy inne towarzystwo dla kotów (rodzeństwo, partner, ktoś kogo koty znają) w zastępstwie. Jeśli uda nam się pogodzić opiekę nad noworodkiem z zabawą z kotami, to będzie idealnie, jednak tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć i zaplanować, stąd pewne środki zapobiegawcze (poczuciu odrzucenia u kotów). Pozwólmy kotom cieszyć się wspólnym czasem, nie zabraniajmy im bycia blisko brzucha kobiety ciężarnej, nie odsuwajmy ich od siebie. Odtwarzajmy kotom nagrania dziecięcych odgłosów – płaczu, krzyku – aby miały szansę się z nimi oswoić. Stopniowo, zwiększając natężenie – głośność i częstotliwość. Pozwólmy kotom zapoznać się z akcesoriami dla dziecka, obwąchać łóżeczko, fotelik i inne przedmioty przeznaczone dla dziecka. Pamiętajmy o przygotowaniu kotów na nowego domownika – odrobaczeniu, skróceniu pazurów. To zabiegi, które w domach z kotami wykonywane są systematycznie, ale nie zapomnijmy o nich w tym niecodziennym okresie. Taka rada ode mnie – zróbcie duży zapas kociej karmy, potem możecie nie mieć do tego głowy ;) Zanim niemowlę przybędzie do domu, przynieśmy ze szpitala do domu dziecięce przedmioty, ubranka czy pieluchę, i połóżmy je w neutralnych dla kotów miejscach. Pozwoli to kotom oswoić nowego domownika. To czas, kiedy możemy wprowadzić w domu kocie feromony. Powinny pomóc złagodzić ewentualny stres wynikający z nowej sytuacji. Niczego nie przyspieszajmy, dajmy kotom szansę zapoznania się z nowym domownikiem w ich własnym tempie. Nie narzucajmy im niczego, niech ich kontakt z dzieckiem odbywa się w sposób naturalny, niewymuszony. Spróbujmy w jakiś sposób nagrodzić koty – niech będą to na przykład przysmaki lub nowa zabawka. Coś, co sprawi kotom przyjemność. Starajmy się znaleźć czas na pielęgnowanie naszych relacji z kotami – wspólne drzemanie, pieszczoty. Jeśli nie zabawa, to niech dzielonym rytuałem będzie odpoczynek. Pozwólmy kotom na przebywanie z dzieckiem (w sposób kontrolowany), pozwólmy im budować relację. Koty śmiało mogą asystować przy czynnościach wokół dziecka, to też jest wspólne spędzanie czasu. Jeśli wszystkie te sposoby zawiodą, umówmy się z kocim specjalistą i skorzystajmy z jego pomocy. I przede wszystkim – nie bójmy się tej nowej przygody :) Wkrótce postaram się podzielić z Wami szerszą relacją z obcowania tych różnych gatunków, a tymczasem zostawię Was z dialogiem pomiędzy mną a O.. Myślę, że najlepiej zobrazuje dotychczasową sytuację i na chwilę zaspokoi Waszą ciekawość. – Wszyscy pytają o reakcję Rudych na Najmłodszą, przypuszczając pewnie, że bardzo mocno odczuły jej obecność. A spójrzmy na Rysia, leży z wywalonym brzuchem, pokazując swój WYWALONY stosunek do sytuacji. Gdzie tu ten stres, dostrzegasz choćby jego cień? – zapytałam O. – Stres to będzie jak Najmłodsza zacznie raczkować i wyjadać Ryśkowi z miski. *** Karolina Telwikas Przede wszystkim kociara, w następnej kolejności koci behawiorysta i kulturoznawca. Od ponad trzech dekad opiekuje się i mieszka z kotami. Koty (obecnie cztery) są pełnoprawnymi domownikami w jej mieszkaniu, darzy je ogromnym szacunkiem i wciąż stara się stworzyć wspólny kocio-ludzki system domowej komunikacji. Absolwentka specjalistycznego kursu: „Studium kot: zachowania prawidłowe i problemy behawioralne” i kilku krótszych lub dłuższych kursów, warsztatów i seminariów. Prowadzi stronę oraz fp na Facebooku „Zrozumieć Kota – porady behawioralne”. Więcej o Karolinie oraz zbiór jej porad znajdziecie TUTAJ.
Przyjaźń między psem i małym dzieckiem nie zawsze układa się kolorowo. Szczególnie jeśli chodzi o psa rezydenta, który od lat mieszka z nami w domu, i noworodka – istotę, która dziwnie pachnie, wydaje dziwne dźwięki, i właściwie nie wiadomo do końca, czym jest. Pies jest w o tyle trudnej sytuacji, że do tej pory był zwykle w centrum uwagi, a teraz skupienie młodych rodziców ma się przenieść na małego człowieka. Wiara, że „jakoś to będzie”, może nie wystarczyć. Jak zaprzyjaźnić psa z noworodkiem? Co warto wiedzieć o wprowadzaniu noworodka do domu, w którym mieszka już pies? Jak zaprzyjaźnić psa z noworodkiem? Poniżej przedstawiamy 5 rzeczy, o których warto pamiętać, zaprzyjaźniając czworonożnego pupila z naszym nowym członkiem rodziny. 1. Poświęcaj psu uwagę Mimo że wraz z pojawieniem się noworodka twój świat wywrócił się do góry nogami, nie możesz zapominać, że masz psa, który potrzebuje twojego czasu i twojej uwagi. Wbrew wszystkiemu znajdź codziennie 15 minut, które będziesz mogła poświęcić tylko pupilowi. Niech będzie to czas na wspólną zabawę, ćwiczenie sztuczek lub coś, co podtrzyma waszą dobrą relację. Korzystaj z chwil, kiedy dzidziuś śpi – niech kwadrans będzie wyłącznie dla psa. Jeśli nie jesteś w stanie wychodzić z czworonogiem na dłuższe spacery, przynajmniej na pierwsze tygodnie znajdź kogoś, kto cię w tym wyręczy – znajomi, rodzina, a może sąsiedzi? Zadbaj o to, zanim sfrustrowany pies da ci się we znaki, a w duecie z wymagającym ciągłej uwagi noworodkiem może się to okazać trudne do przeżycia. 2. Nigdy nie karć i nie krzycz na psa Jeśli twój pupil zachowuje się źle albo co najmniej niepokojąco, nie krzycz na niego, szczególnie przy dziecku. Łatwo wtedy o negatywne skojarzenia – obecność malucha równa się zdenerwowanie i agresja ze strony właściciela. Może być potem trudno odbudować w ten sposób nadszarpniętą relację. Dlatego złe zachowania ignoruj, a każdy przejaw zachowania pożądanego natychmiast nagradzaj. 3. Zaplanuj miejsce, w którym będziesz karmić dziecko Zakładamy, że w czasie, gdy będziesz karmić dziecko, raczej nie chcesz mieć w pobliżu psiego pyska – szczególnie, jeśli zamierzasz karmić piersią… Gdy jednak do tej pory często przytulałaś się z psem na kanapie, nie możesz teraz – z powodu pojawienia się dziecka, co pies łatwo skojarzy – wyrzucać go z niej. Zaplanuj więc, gdzie będziesz karmić noworodka, tak aby nie było to miejsce dotychczas zajmowane przez psa. Rozważ zakup bujanego fotela, w którym przyjemnie jest poprzytulać się z maleństwem, a w którym pupil nie będzie miał zwyczaju przebywać – chociażby dlatego, że przed pojawieniem się noworodka tego mebla w domu nie było. 4. Naucz się rozpoznawać sygnały uspokajające Jeśli pies przebywający w pobliżu dziecka oblizuje się, intensywnie ziewa, kładzie uszy po sobie, to znak, że obecność malucha bardzo go stresuje. Dla bezpieczeństwa wszystkich odseparuj na jakiś czas dziecko od psa i zasięgnij porady psiego behawiorysty, doświadczonego w tego typu problemach. 5. Nie denerwuj się Jak zaprzyjaźnić psa z noworodkiem? Chociaż to nie łatwe, staraj się nie denerwować. To właściwie powinna być zasada numer jeden. I psy, i dzieci świetnie wyczuwają nasze emocje – jeśli więc my się czymś denerwujemy, one doskonale o tym wiedzą i reagują tak samo. A zestaw złożony z zestresowanego rodzica/właściciela, noworodka i psa to mieszanka wybuchowa. Dlatego postaraj się trzymać emocje na wodzy i jak najmniej denerwować się nową sytuacją, a przy odrobinie cierpliwości, szczęścia i wytrwałości wszystko powinno się z czasem ułożyć.